
Dzień wstąpienia w związek małżeński jest dla wielu najważniejszym i najszczęśliwszym wydarzeniem w życiu. Dlatego aby móc się cieszyć pełnią tej chwili wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Orkiestra, fotograf, nieskazitelnie biała suknia dla Pani, cokolwiek wyprasowanego dla Pana, zaproszenia… O, i na tym ostatnim zatrzymajmy się na trochę dłużej.
Jako, że nasi znajomi biorą ślub zaproponowali nam, abyśmy to właśnie my przygotowali projekt zaproszeń ślubnych. Zgodziliśmy się z powodu dużej sympatii dla owej pary. Jak łatwo się domyślić nie kierowały nami względy finansowe, a tym bardziej prestiżowe. Wyzwanie to potraktowaliśmy bardziej w kategorii szybkich warsztatów, sposobności do rozmowy, odłożenia rozgrzanej do czerwoności myszki na bok i po części dobrej zabawy.
Forma jaką sobie zażyczyło narzeczeństwo miała być oryginalna, niespotykana i miała zapaść w pamięć. Po przygotowaniu trzech koncepcji spotkaliśmy się ponownie aby podyskutować, dowiedzieć się czy idziemy w dobrym kierunku czy totalnie przesadziliśmy. Ku naszemu zdziwieniu przyszli małżonkowie byli zachwyceni jedną z koncepcji i jedynie co im pozostało to poprosić o finansowanie rodziców.
W tym momencie kończy się sielanka. Po pokazaniu rodzinie zaproszeń, teściowa klienta stanowczo zaprotestowała, odrzucając możliwość nawet korekty tego co stworzyliśmy. Moc pieniądza w ręku teściowej w połączeniu z ostatnim tchnieniem władzy rodzicielskiej stworzyła na tyle gorzką pigułkę rzeczywistości, że nasza współpraca się zakończyła. Cieszymy się, że taki ‘klops’ przytrafił się na tak nieskomplikowanym i prostym zadaniu, gdyż byliśmy zdolni do podejścia do tego z dystansem i uśmiechem. Gorzej zdecydowanie znieślibyśmy sytuacje bliźniaczą w której uczestniczył Robert Konieczny. Projektując dom aatrialny architekt umieścił jedną z sypialni w nadwieszeniu, matka klienta zbojkotowała koncepcję motywując swą postawę ciekawą tezą: ‘to się urwie’.
Robertowi Koniecznemu ta sytuacja wyszła w końcowym rozrachunku na dobre bo zmieniona koncepcja podbiła świat a dom aatrialny zdobył prestiżową nagrodę ‘domu roku’ w 2006 roku. Chcielibyśmy, żeby każde wtrącenie się rodzicieli wychodziło na dobre. Niestety śmiemy twierdzić, że jest to po prostu niemożliwe a zazwyczaj prowadzi do niepotrzebnych sporów.
Pokażcie te projekty zaproszeń!
OdpowiedzUsuńniestety powstały tylko prototypy, które przekazaliśmy znajomym.
OdpowiedzUsuńpo negatywnej opinii teściowej ślad po nich zaginął ;)