2011/07/07


Street art niezwykle rzadko występuje w jednym zdaniu ze słowem architektura, a jeśli już tak się dzieje nie ma ono zabarwienia pozytywnego. Przez laików nazywane bohomazami a ich twórcy chuliganami. Dzisiaj pokażemy wam miejsce w którym architektura przybija sobie 'high five' ze street art'em. Zabieramy was w podróż nie tak daleko bo do Warszawy a dokładniej do Fortów Bema. Gdzie pod szyldem 40/40 (forty forty) zostało... a zresztą zobaczcie sami! link


Znajdują się one na dzielnicy Bemowo. Ceglano-ziemne budowle dotąd opuszczone w końcu znalazły dla siebie funkcje (narazie jeden z obiektów), a mianowicie zostały zaadaptowane pod otwartą galerię dla street artystów. Sama idea zamykania sztuki jak sama nazwa wskazuje ulicy w budynku jest chybiona. Jednak charakter obiektu; pół otwarty, zniszczony budynek który bardziej jest wiatą dla prac niż 'przytulną galeryjką' pasuje do koncepcji tego rodzaju sztuki.



Forty Bema wraz z założeniem parkowym dotąd były głównie użytkowane przez rodziny udające się na spacer oraz różnego rodzaju sportowców amatorów chcących pojeździć na rowerze bądź najzwyczajniej w świecie pobiegać w otoczeniu zieleni. Teraz dołączyć może spora grupa entuzjastów kultury hip hop'u.


Inną inicjatywą jaką można zobaczyć na terenie Warszawy jest festiwal Street art doping. link
Trwająca miesiąc akcja ma na celu ożywienie, bezdusznych przestrzeni i nadanie im nowego artystycznego wymiaru.


__________

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz